wtorek, 2 lipca 2013

Sophia znaczy Mądrość

O Mądrości!
Odnalazłam Cię w 4-letniej Zosi.
A moja rozmowa z małą, jasnowłosą blondyneczką o wielkich, błękitnych oczach wyglądała tak:
Z: Prosę Pani, a gdzie jest Pani mąz?
Ja: Zosiu, kiedyś miałam męża. Teraz jestem sama.
Z: Prosę Pani, a cy on umarł?
Ja: Nie Zosiu, nie umarł. Kiedyś byliśmy razem, a teraz on mieszka z inną kobietą.
Z: Prosę Pani, a odwiedza Panią?
Ja: No, nie.... nie odwiedza..... Ale czasami spotykamy się, żeby porozmawiać o naszych wspólnych dzieciach.
Z: Aha. No, to do widzenia :)
Spojrzała swoim "błękitem" na mnie, zakręciła się na pięcie i odeszła uspokojona.
Nie miała więcej pytań, a ja ..... odpowiedzi.


niedziela, 26 maja 2013

Z okazji Dnia Matki....zapraszam na bio-coaching.pl

Z okazji Dnia Matki obejrzałam film produkcji BBC 2010 pt. "Magia Układu Słonecznego". I jestem mocno poruszona.... Nie tylko najnowszymi zdjęciami planet naszego układu i  zjawisk "podpatrzonych" w kosmosie przez nasze współczesne sondy, teleskopy i satelity (np. lodowe fontanny). Jestem poruszona pięknem naszej planety, jej żywotnością i doskonałością. Tylko tu, na naszej Ziemi, mamy idealne warunki do rozwoju życia w całym naszym Układzie Słonecznym. Ziemia jest w idealnej odległości od Słońca, aby mogła być odpowiednio ogrzana i posiada właściwą masę, aby mogło zachodzić zjawisko grawitacji w takim wymiarze, który sprzyja rozwojowi życia. Tu jest po prostu idealne miejsce do życia! Poczułam ogromną wdzięczność do Matki Ziemi za to, że żyję! Poczułam, że kompletnie nie ma znaczenia to, czy jestem Polką czy Europejką. Najbardziej w tym momencie czułam się Ziemianką, mieszkanką pięknej turkusowo-zielonej planety, jedynej o tak żywych barwach w całym naszym Układzie Słonecznym. Te barwy są oznaką toczącego się tutaj życia. Dziękuję Ci Matko Ziemio! To także Twoje święto :) Dziękuję Wam kochani Rodzice za przywilej życia na Ziemi!

sobota, 11 maja 2013

Inkubacja snów

Czy słyszeliście kiedykolwiek o inkubacji snów?
"Sny przemawiają Językiem Dzikiej Kobiety. To ona przekazuje informacje. Naszym zadaniem jest spisywanie tego, co nam dyktuje."
Autorką tego cytatu jest Clarissa Pinkola Estes, pisarka i dyplomowana psychoanalityczka szkoły Junga. Przyszła na świat  w 1945 r. w małej amerykańskiej wiosce w pobliżu Wielkich Jezior Północnoamerykańskich, w rodzinie imigrantów i uchodźców, w większości niepiśmiennych. Zdobyła wykształcenie i zrobiła doktorat ze stosunków międzykulturowych i psychologii klinicznej. Wiele lat poświęciła na zbieranie baśni i opowieści, które potem wykorzystała w pracy z pacjentami i w swoich książkach, zwłaszcza w najbardziej znanej pt. Biegnąca z wilkami.
Dobra wiadomość jest taka, że  nie musisz mieć doktoratu ze stosunków międzykulturowych jak autorka cytatu, aby móc się nauczyć aktywnie pracować ze snami. Zwracanie się do snów z prośbą o prowadzenie określa się mianem inkubacji snów.
Niejeden/niejedna zapyta o cel takiej pracy. Ja pracuję ze snami w celu poszerzenia świadomości i  odzyskania mocy umysłu w odniesieniu do konkretnego problemu. Brzmi trochę tajemniczo, ale na razie nie potrafię tego lepiej nazwać. Uważam, że łatwiej tego doświadczyć niż o tym opowiedzieć. A zatem przejdźmy do techniki, którą zobrazuję konkretnym przykładem.
Kilka miesięcy temu bardzo się niepokoiłam moimi bólami kręgosłupa. Były naprawdę koszmarnie dokuczliwe, zwłaszcza w nocy. Poranne wstawanie z łóżka zajmowało mi dobre 40 minut. Z bólem zakładałam ubranie, a wciąganie skarpetek na stopy często przekraczało moje możliwości. Rwa kulszowa była nie do zniesienia. Zanim wybrałam się na konsultacje do fizjoterapeuty,  użyłam techniki inkubacji snów, aby dowiedzieć się jaki pożytek mam z tego bólu.
Wybranego wieczoru nastawiłam relaksacyjną płytę, przygotwałam kartkę papieru i ołówek. Kiedy skończyła się muzyka, napisałam na kartce jedno pytanie: "Jaki pożytek mam z tego bólu?" Z tą myślą ułożyłam się do snu, zostawiając kartkę i papier w zasięgu ręki. Kiedy obudziłam się na chwilę w nocy, zapisałam kilka kluczowych snów z mojego snu i znowu zasnęłam. Do treści mojego snu powróciłam dopiero następnego dnia. Otrzymałam odpowiedź :)




sobota, 27 kwietnia 2013

Droga i "metadroga"

 Wiele słów można rozumieć jednocześnie na dwóch poziomach: na poziomie materialistycznym i na tzw. metapoziomie. Na przykład "droga" - słowo, które  ostatnio na dobre zagościło w moim życiu, a to z tej prostej przyczyny, że  w moim najbliższym sąsiedztwie budowane są dwie drogi. Wiąże się z tym masa kłopotów większych i mniejszych, poczynając od faktu, że od ponad pół roku mieszkam na placu budowy, a kończąc na dokumentach w sprawie tzw. służebności przesyłu. A zatem przez ostatnich kilka miesięcy odmieniam słowo droga przez wszystkie możliwe przypadki: "rozkopali nam drogę, zepsuli nam drogę, oczekujemy naprawy nawierzchni drogi, jesteśmy właścicielami mediów w drodze, sprawa sądowa w sprawie służebności drogi, odwodnienie drogi, zebranie Społecznego Komitetu Mieszkańców w sprawie drogi, ...... "

Wątek metafizyczny jest nie mniej interesujący. Sami popatrzcie:
- "Jaka jest moja droga życiowa? Dokąd prowadzi mnie ta droga? Czy ten wybór należy do mojej drogi? Czego mam się nauczyć na mojej drodze? Jakie doświadczenia mam zebrać idąc moją drogą? Jaką drogą mam podążać? Którędy mam pójść? Jak mam zbudować własną drogę rozwoju?"

I tak doszliśmy do punktu kulminacyjnego, który łączy oba wątki tj. materialistyczny i metafizyczny. Jest to proste pytanie: "Jaki pożytek mam z drogi?"
Moja odpowiedź brzmi: "Jeśli mam drogę, to wiem skąd dokąd idę. Wiem, gdzie zaczynam podróż i wiem, gdzie ją skończę. Na końcu drogi jest cel. Zatem droga prowadzi do celu. Po to właśnie jest mi potrzebna droga. Żeby osiągnąć cel. Chociaż coraz częściej przekonuję się, że mimo wszystko droga ważniejsza jest niż cel. Metadroga".

sobota, 20 kwietnia 2013

Gdy odczuwam ból....

Odczuwam ból w lewym biodrze. Może wyda Wam się to głupie, ale próbuję rozmawiać z moim biodrem. Chcę się dowiedzieć o co chodzi. Nie zadowalam się odpowiedzią, że z wiekiem tak musi być. Dlaczego? Bo wierzę, że jesteśmy czymś więcej niż kawałkiem materii. Zresztą przeczytajcie sami jak o człowieku napisał dr R.Stone - twórca Terapii Polarity:
" Fakt, że człowiek musi otrzymywać z zewnątrz tlen, jedzenie, picie i ciepło, jest akceptowany, gdy chodzi o pokarmy stałe, płyny i powietrze. Natomiast idea wymiany pól energii atomowej za pomocą tych właśnie nośników oraz poprzez bezpośrednią absorpcję, wciąż pozostaje rewolucyjna i musi dopiero zyskać uznanie. Człowiek uważany jest za mniej więcej niezależną jednostkę. To, że podlega wymianie energii w bezprzewodowym polu natury, niczym odbiornik w obszarze transmisji radiofonicznej, jest wciąż zupełną nowością. Nie dostrzega się nawet jego związku z ziemią - jak również możliwości bezpośredniej percepcji i absorpcji energii (....), kwestionuje się i poddaje w wątpliwość stałą wymianę subtelniejszych sił natury z człowiekiem". Cytat ten zaczerpnęłam z książki autorstwa Bruce'a Burgera pt. "Anatomia energetyczna. Ciało jako świadomość" wydanej przez wydawnictwo Virgo (2006, s. 189).

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Kobieta i Mężczyna


Wczoraj mój znajomy powiedział, że Kobieta i Mężczyzna to dwa odrębne gatunki, które walczą między sobą. Do "zawieszenia broni" dochodzi tylko wtedy, gdy zadziała chemia (efekt "zakochania") i nie trwa to dłużej niż trzy lata. A kiedy urodzi się dziecko, kobieta odpędza mężczyznę, po to, żeby zachować czas i siłę dla dziecka.

Takie ujęcie tematu relacji męsko-damskiej bardzo mnie zasmuciło. Może jestem naiwna, mimo wielu  biologicznych lat na liczniku życia, ale wciąż wierzę w możliwość współpracy między tymi "odrębnymi gatunkami", wierzę w możliwość dogadania się we wspólnym interesie. A tym "interesem" jest szeroko rozumiana Miłość - uczucie, które jest czymś znacznie większym niż  stan zauroczenia, chwilowej fascynacji czy seksualnego pożądania. Niestety podejrzewam, że mój znajomy nie wierzy w istnienie takiej Miłości.

Bo co to jest miłość? Łatwiej powiedzieć, że odczuwam potrzebę miłości niż ją zdefiniować. Dla mnie miłość jest słodka, ciepła, spokojna, głęboka, dojrzała, przepełniona harmonią i wolnością...., no i koniecznie w kolorze błekitno-zielonym tak jak nasza planeta Ziemia, a czasami w fioletowo- złotym  kolorze Mocy Umysłu. Miłość to takie miejsce, w którym mogę być sobą i czuję się z tym dobrze. To moja osobista przestrzeń w sercu drugiego człowieka.

piątek, 12 kwietnia 2013

O czym będę pisać?

Będę pisać o zdrowiu kobiet i mężczyzn, o sensie życia i poszukiwaniu spełnienia. Będę pisać o tym wszystkim, co ma wpływ na kondycję psycho-fizyczną człowieka i o moich odkryciach na ten temat. Zapraszam!